Gładzie bezpyłowe Multi-Finish

3 marca 2012, autor: Robert Balicki

Gładzie bezpyłowe są ciekawą alternatywą dla gładzi kładzionych metodą tradycyjną. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że prędzej czy później będą tak popularne na naszym rynku jak np. w Wielkiej Brytanii. To tylko kwestia czasu. Zgodzisz się zapewne, że prac remontowych nie przeprowadza się dla samej przyjemności ich przeprowadzania. Przyjemnością ma być efekt remontu, rezultat, satysfakcja z ostatecznego wyglądu, którym można się z dumą pochwalić innym. Same prace natomiast każdy chciałby zazwyczaj rozpocząć i mieć jak najszybciej za sobą. Ku takiemu podejściu skłania Cię wiele czynników, jak choćby brak czasu i wizja totalnego trzęsienia ziemi w mieszkaniu.

Remont najłatwiej przeprowadzić, gdy masz gdzie zamieszkać podczas przeprowadzania prac i zakładasz wymianę wszystkich sprzętów, które stoją w pomieszczeniach. Mebli się pozbywasz, rzeczy pakujesz, wynosisz i możesz szaleć do woli. Najbardziej uciążliwy będzie oczywiście pył, który coraz bardziej będzie przeszkadzał na etapie wykonywania gładzi gipsowych. Jeśli faktycznie chcesz uzyskać efekt na ścianach i sufitach, musisz wykonać je zgodnie ze sztuką, a ta zakłada nałożenie min. 2 warstw gipsu i ich szlifowanie.
Cały proces niestety trwa, gdyż mimo największego zapału do pracy musisz przestrzegać czasu schnięcia i nakładania kolejnych warstw. Szlifowanie ręczne za pomocą klocka czy też tzw. żyrafy też nie należy do przyjemności. Maszynowo zrobisz to szybciej i mniej napylisz jednak sprzęt kosztuje. Dodatkowo powinieneś odpowiednio się ubrać i zakładać maskę jeśli nie chcesz wyglądać jak bałwan i kaszleć przez następne noce. Pył będzie na Tobie, w Tobie i wszędzie naokoło i to przez ładnych kilka dni.

Alternatywą dla powyższego jest zrezygnowanie z gładzi kładzionych metodą tradycyjną na rzecz gładzi kładzionych techniką na mokro. Poważnym argumentem za tym jest choćby czas wykonania i praktycznie brak zapylenia. Na rynku są materiały, które po położeniu techniką „mokre na mokre” dają się „blichować”, jednak moim zdaniem to nie „to”.
Temat ten interesował mnie już od pewnego czasu, aż w końcu nadarzyła się okazja wzięcia udziału w szkoleniu firmy „Fleximil”, będącej dystrybutorem gładzi bezpyłowej Multi-Finish. Dla kogoś, kto pracował na wyspach technologia ta nie jest czymś nowym. Kto jednak tego nie doświadczył, a przejdzie takie szkolenie w Wyszkowie, na pewno nie pozostanie obojętny wobec tego materiału, techniki nakładania i końcowego efektu, którym jest gładka powierzchnia pod dłonią, praktycznie niemożliwa do uzyskania metodą tradycyjną.
STOP – zagalopowałem się, można uzyskać taki efekt w sposób tradycyjny, ale trzeba poświęcić 2x więcej czasu niż normalnie, ponieść większy koszt materiału i nastawić się na kilkukrotnie większy stopień zapylenia wnętrz.

Szkolenie prowadził Mariusz Dąbkowski, trwało cały dzień i muszę przyznać, że upływu czasu wcale nie poczułem. Rozpoczyna się teorią, potem demonstracją i przechodzi w coś, co najbardziej lubię -zajęcia praktyczne.
Nie ma w zasadzie czasu, by się nudzić. No, może w przerwach przy oczekiwaniu na możliwość dalszej obróbki materiału. Wtedy jednak prowadzący zasypuje uczestników masą ciekawych informacji i odpowiada na pojawiające się pytania i wątpliwości. Atmosfera w trakcie treningu jest zupełnie luźna, a mimo to nikt nie czuje się opuszczony, gdyż pan Mariusz bacznie obserwuje postępy każdego i na bieżąco służy pomocą. Jest typowym wykonawcą – praktykiem, który wie więcej na temat materiału, niż powinien. Testował go w różnych konfiguracjach i warunkach, stąd jego uwagi są bardzo wartościowe. Firmie należą się brawa za wybór trenera, a jemu samemu słowa uznania za cierpliwość i osobiste zaangażowanie.

Patrząc ze strony wykonawcy myślę, że ta technologia wejdzie niedługo mocniej na nasz rynek, gdyż niesie sporo udogodnień zarówno dla fachowców, jak i inwestorów. Parametry, czas wykonania, porządek w pomieszczeniach oraz efekt końcowy całkowicie równoważą koszty, którymi dla firm są narzędzia i szkolenie, a dla klientów trochę wyższa stawka za m2 wykonania w porównaniu do gładzi kładzionych metodą tradycyjną.

Poniżej podaję link na stronę firmy, gdzie można dowiedzieć się więcej na ten temat:
www.fleximil.pl

i bezpośredni link samego szkolenia: www.multi-finish.com.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=54&Itemid=54

Komentarze

Odpowiedzi: 7 do wpisu “Gładzie bezpyłowe Multi-Finish”
  1. Arek pisze:

    Jestem ciekaw tej techniki. Interesuje mnie z uwagi na dalsze prace remontowe jakie wykonuje w domu. Teraz akurat wykańczam strych w GK i z zainteresowaniem przyglądam się sprawie. I tu takie pytanie… czy dla nieprofesjonalisty ( czyli nie wykańczam gładzi zawodowo, ale mam doświadczenie w dużych pracach wykończeniowo-domowych) posiadającego umiejętności wykonywania tynków starą techniką – szlifowaniem ogarnięcie techniki skimmingu jest trudne? I czy można się tego nauczyć we własnym zakresie? Bo raczej wątpię aby można było się zapisać na szkolenie dla wykonawców.
    Bezpyłowe wykańczanie tynków było by niezmiernym udogodnieniem bo pyłu to już mam po dziurki w nosie :)
    Pozdrawiam.

  2. Robert Balicki pisze:

    Największym problemem dla kogoś, kto zajmował się wyłącznie kładzeniem gładzi w sposób tradycyjny jest, moim zdaniem, wyzbycie się nawyku prowadzenia pacy. Skimming wymaga ciut innego jej utrzymania, prowadzenia i odrywania od powierzchni na różnych etapach obróbki. Nie jest to specjalnie trudne, ale przez jakiś tam czas może sprawiać trochę problemów /kwestia wprawy :)/
    Czy można się tego nauczyć we własnym zakresie? Hmmm… trudno powiedzieć.Teoretycznie tak znając właściwości innych materiałów w zakresie zacierania na mokro /np. gipsu szpachlowego/ Multi-Finish jest jednak gładzią stworzoną dla wykonywania tą techniką i ma swoje wymagania począwszy od środka gruntującego, a na obróbce /gdzie ważne jest wyczucie czasu dla kolejnych etapów/ skończywszy.
    Poradnik jest w przygotowaniu, co do szkoleń – mogą w nich brać udział wszyscy zainteresowani tematem. Polecam kontaktować się bezpośrednio z firmą.

  3. Arek pisze:

    Dzięki za info… swoją droga chyba bliżej przyjrzę się tym szkoleniom, chodź by dla prywatnego użytku!
    P.S. cieszę się, że pojawił się nowy artykuł na stronie bo dawno już nic nowego nie było :)

    Pozdrawiam,
    Arek.

  4. Stanisław pisze:

    W moich okolicach nikt już nie wyobraża sobie pracy przy gładziach szlifowanych i całym kurzu jaki przy tym powstaje,robię tynki agregatem i gładzie na mokro i nikt nie chce już gładzi tzw.pod szlifowanie.Gładź na mokro jest twardsza nie sypie się a ściany są proste i gładkie jak lustro i zapewniają przyjazny mikroklimat w pomieszczeniu a farba nie odwarstwia się po jakimś czasie chętnych z okolic rybnika i raciborza

  5. lukasz pisze:

    najwazniejsze jest okreslic czas nakladania i sciagania,reszte to juz kwestia techniki

  6. Karolina pisze:

    Po kilku przeciągnięciach pacą można załapać, jak trzeba z tym cudem pracować. Pierwszy raz nie wyszedł idealnie, bo z multi-finiszem trzeba pracować szybko, ale rzeczywiście jedyny kurz, jaki powstaje podczas remontu z nim, to ten, podczas przygotowywania gładzi ;)

  7. Robert Balicki pisze:

    Niestety zapomniałeś o jednej, podstawowej sprawie – multifinish o ile jest szybszy i bezpyłowy, o tyle przegrywa na max z tynkami i gładziami kładzionymi na prowadnicach/listwach tynkarskich

Zostaw odpowiedź